Uwolniona

Uwolniona

Każdy z nas ma lub miał babcię… Każdy z nas z miłością patrzył jej w oczy i każdy szukał pocieszenia w jej ciepłych ramionach. A dla nich, dla naszych babć wnuki są największym skarbem, który za wszelką cenę są gotowe chronić.  Taką babcię poznali nasi wolontariusze w czasie kwietniowego pobytu w Iraku. Wszystkie skarby, które miała zostały jej odebrane. Jej dwie córki, porwane przez terrorystów z Daesh w 2014 roku w niewoli popełniły samobójstwo, nie mogąc znieść okrucieństw, którym je poddawano. Syna zamordowali w trakcie inwazji na Sindżar, bo był lekarzem, a oni „nie potrzebują lekarzy”. Wnuczki porwano i wywieziono w nieznane miejsca.   W czasie pobytu Agaty i Dawida w Iraku, negocjowano wykupienie z niewoli jednej z nich. Wszyscy mieli nadzieję, że transakcja zostanie zakończona w przeciągu kilku dni. Tak się jednak nie stało. Dziś, z ogromną radością informujemy, że dziewczynka została uwolniona i oddana pod opiekę stęsknionej babci.       Po kilku miesiącach starań znów mogła poszukać bezpieczeństwa w jej ramionach. Dziękujemy naszym przyjaciołom z YHRO za przekazanie nam tej radosnej...
Gdy stworzymy ludziom możliwości,resztę zrobią sami

Gdy stworzymy ludziom możliwości,resztę zrobią sami

W lipcu odwiedziliśmy miejscowość Karakusz, spotykając się z jego mieszkańcami i rozmawiając na temat ich potrzeb. Przed wojną było to największe chrześcijańskie miasto w Iraku liczące 55 tys. mieszkańców. Dziś wróciło pierwsze 200 rodzin. Po trzech latach wygnania znów mogli zasiedlić ojczyste ziemie, które zmuszeni byli opuścić. Po powrocie zastali zgliszcza, zniszczone i spalone domy oraz rozkradziony dobytek. Nie poddali się jednak i natychmiast wzięli się za odbudowę. Część rzeczy już udało im się dokonać własnymi rękoma, jednak w niektórych przedsięwzięciach potrzebują pomocy.   Postanowiliśmy choć w niewielkim stopniu przyłączyć się do przywrócenia normalnego funkcjonowania tej społeczności. Współpracująca z nami fundacja chrześcijańska już wcześniej przygotowała ankietę dla rodzin chcących powrócić do miasta. Zapytano kim byli przed wojną i jakiego wsparcia potrzebują by wrócić do swojej działalności. Jak wytłumaczył nam chrześcijański komendant miasta, priorytetem był ślusarz. Przejrzeliśmy setkę wypełnionych wniosków. Jednym z projektów był warsztat ślusarski. Szczególnie w obecnej sytuacji, gdzie tak wiele trzeba zbudować od podstaw lub naprawić miał się on stać jednym z kluczowych punktów na mapie Karakusz. Historia przedstawiona poniżej dowodzi jak bardzo życie kołem się toczy i po nawet największej tragedii można się podnieść. Adnan Tawfeeq Sheto – ślusarz z Karakusz Ośmioosobowa rodzina ślusarza od pokoleń związana jest z Karakusz.W 1982 roku założył on swój warsztat zaczynając od zera i rozwijając go krok po kroku. Jego trzech synów dorastało pomagając ojcu i ucząc się rzemiosła. Kiedy daesh zaatakowali ich rodzinną miejscowość zmuszeni byli uciekać pozostawiając dobrze prosperujący i wyposażony zakład. Z dnia na dzień stali się uchodźcami zmuszonymi do podejmowania się dorywczych prac aby z dala od domu związać koniec z końcem. Kiedy barbarzyński najeźdźca został...
Wakacje od wojny

Wakacje od wojny

Pod koniec czerwca pisaliśmy Państwu o tym, jak na prośbę chrześcijańskich żołnierzy wspieramy wyposażanie szkół w miejscowości Alkusz. Oprócz tego, co już w naszym i Państwa imieniu otrzymali dyrektorzy placówek, obiecaliśmy zaangażować się również w organizację zajęć wakacyjnych. (patrz tutaj) Dla wielu dzieci z terenów, na których toczyły się walki były to pierwsze od niepamiętnych czasów wakacje bez huku wystrzałów i strachu. Te zajęcia to nie tylko zabawa i miło spędzony czas. To również chwila zapomnienia od tego, co przez ostatnie lata działo się w tamtych rejonach. To znak, że życie kieruje się powoli ku normalności. Co prawda, do tego jeszcze daleka droga, ale z naszą pomocą już się rozpoczęła. Teraz trzeba dołożyć wszelkich starań aby ją kontynuować. Najgorsze, co możemy zrobić, to odpuścić.   Dzieci z wyzwolonych terenów w okolicach Mosulu w te wakacje dostały możliwość nauki i zabawy. Dostały również okazję do uśmiechu, mają o czym opowiedzieć rodzicom, kiedy uradowane wracają po południu do domu. W miejscowościach, w których mieszkają nie ma boisk, placów zabaw, czy innych miejsc, gdzie mogłyby bawić się z rówieśnikami. Za przekazane pieniądze zakupione zostały m.in. zestawy do przeprowadzania eksperymentów naukowych, przybory do pisania i rysowania, zorganizowana została wycieczka na basen.   Edukacja to w tej chwili jedna z najbardziej priorytetowych spraw. To przyszłość. Zbliża się nowy rok szkolny, a kolejne szkoły czekają na remont i zakup wyposażenia. Jest to niezbędne, aby odciążyć i tak już bardzo przepełnione szkoły, które wspieramy. W tym momencie pierwszorzędnym celem dla nich jest zakup kserokopiarki. Dzieci bardzo chętnie się uczą, ale brak odpowiedniej ilości materiałów hamuje ich postępy. Jeśli nie wspomożemy szkół w nabyciu podstawowego sprzętu, to...
3/8 – Ludobójstwo, o którym świat zapomniał

3/8 – Ludobójstwo, o którym świat zapomniał

Długa i zawiła historia Jazydów pełna jest gwałtownych i tragicznych wydarzeń. W ich pamięci nie brakuje dat szczególnie bolesnych. Jedną z nich bo wciąż bardzo świeżą jest 3 sierpnia 2014 roku. Dokładnie trzy lata temu ISIS dokonało rzezi w Sindżarze, barbarzyńsko mordując setki bezbronnych cywilów. Tysiące kobiet i dzieci dostało się do niewoli, w której część z nich przebywa do dziś lub ich los jest nieznany. Tym, którym udało się uciec przyszło żyć w skrajnie niekorzystnych warunkach. W przepełnionych obozach, które w zamyśle miały być tymczasowe na niewielkich powierzchniach mieszkają kilkuosobowe rodziny, często z małymi dziećmi. Bez dostępu do lekarzy, czasem bez bieżącej wody i z wielogodzinnymi przerwami w dostawach elektryczności. Tysiące potrzebujących nie otrzymało miejsca nawet tam i żyją w prowizorycznych schronieniach od trzech lat. Świat kolejny raz odwrócił wzrok udając, że nie widzi tej potwornej zbrodni. Dziś wiemy jak ogromne miało to konsekwencje. Brak szybkiej i zdecydowanej reakcji na te wydarzenia odebrał Jazydom nadzieję, odebrał wiarę w lepszą przyszłość. UWAGA!  Materiał zawiera treści drastyczne i nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Przypomnijmy sobie jak Jazydzi sto lat temu ratowali prześladowanych chrześcijan w rejonie Góry Sindżar. To mało znany epizod choć mający wielkie znaczenie.   W 1915 roku Imperium Osmańskie postanowiło dokonać rzezi chrześcijan zamieszkujących jego tereny. W zaplanowanym ludobójstwie zginęło ok. miliona ludzi mordowanych bez litości ze zwierzęcym okrucieństwem. W tym morzu terroru była jedna wyspa, która dawała schronienie i możliwość przeżycia. Była to rejon Góry Sindżar zamieszkały przez Jazydów. Ich główny przywódca Hammo Szarro podjął decyzję bezinteresownej pomocy mordowanym. Dzięki książce „SEYFO – Ludobójstwo o którym nie wolno mówić” opartej na rękopisie świadka tych wydarzeń Abeda Msziho Nemana...