Kim są jazydzi? O ludziach, którym pomagamy.

Kim są jazydzi? O ludziach, którym pomagamy.

Bardzo często pada pytanie – kim są jazydzi? Dziś postaram się na nie odpowiedzieć, choć nie będzie to naukowe opracowanie, ani encyklopedyczny spis ich tradycji czy wierzeń. Ten tekst będzie moim autorskim zbiorem przemyśleń i doświadczeń związanych z ludźmi, którym od ponad dwóch lat staramy się pomagać. Dlaczego to robimy? W marcu 2017 roku poznałem wielu z nich, odwiedzając obozy dla przesiedleńców w irackim Kurdystanie. Był to mój pierwszy wyjazd, jako wolontariusz Orlej Straży (a drugi w ogóle do Iraku). Wcześniej nie miałem okazji do tego, żeby spotkać ich osobiście, choć ich dramat był mi znany. Towarzyszyła mi wtedy Agata, dla której tamten wyjazd był chyba takim samym przełomem, jak i dla mnie. Naszym zadaniem było zaznajomienie się z sytuacją ludzi, którym zdecydowaliśmy się pomagać oraz nawiązanie relacji z organizacjami, z którymi obecnie współpracujemy. Jeśli chciałbym w kilku obrazowych słowach podsumować to, co wtedy zastaliśmy, musiałbym ocenzurować swoją własną wypowiedź. Dość powiedzieć, że od tamtego czasu nic już nie było w moim życiu takie samo. Spodziewałem się ogromu tragedii, ale nie na taką skalę. Z tamtego wyjazdu pamiętam choćby dziewczynkę, która miała wtedy 14 lat. Nieśmiałą i zawstydzoną. Spotkaliśmy się z nią niecałe dwa tygodnie po tym, jak została wykupiona. W niewoli spędziła trzy lata. Sukienkę i buty, w które była ubrana pożyczyła jej kuzynka. Swoje miała jedynie blizny na dłoniach po przypalaniu papierosami. Szczegółów jej historii nie opowiem…nie chcecie ich znać. Tak jak wielu innych, które wtedy usłyszeliśmy.   Ale nie o tragedii chciałem pisać. Ma być o tym, kim są jazydzi. Jakimi są ludźmi. Odpowiedź jest bardzo prosta – takimi jak ja i Ty. Miewają rude włosy...
Wszystkie historie są inne, każda jest przygnębiająco podobna – Wyprawa Orlej Straży do Iraku

Wszystkie historie są inne, każda jest przygnębiająco podobna – Wyprawa Orlej Straży do Iraku

Każdy wyjazd do Iraku jest dla mnie nowym doświadczeniem. Po każdym powrocie milion myśli przebiega mi przez głowę. Może dlatego, że co raz lepiej rozumiem sytuację ludzi, których wspieramy i co raz silniej angażuję się w pomoc dla nich. Głównym celem ostatniego wyjazdu było zebranie materiałów do książki, opowiadającej o losach tych, którzy przetrwali krwawy najazd terrorystów. Moją rolą była pomoc w dotarciu do nich i wysłuchaniu ich dramatycznych historii. Jak żyją dzisiaj? Czy potrafią się odnaleźć? To chyba najtrudniejsze zadanie, jakie do tej pory miałem do wykonania w związku z pobytem w tym miejscu. Wraz ze mną do Iraku przyjechała Natalia i Tatiana. Owa książka, o której wspomniałem ukaże się za kilka miesięcy. Będzie ona literackim debiutem Natalii. Towarzysząca nam Tatiana, która jest fotografem dokumentowała wyjazd robiąc zdjęcia. Jej pracę możecie podziwiać, choćby w tym artykule.   Pobyt zaczęliśmy podobnie jak ostatnim razem – od odwiedzin w ośrodku edukacyjnym w Khanke. Od lipca trwa zbiórka na pomoc w jego utrzymaniu. Kto jeszcze nie wie o co chodzi lub chciałby wesprzeć naszą akcję, zachęcam do zapoznania się ze szczegółami w poniższym linku. Zbiórka na ośrodek edukacyjny dla wdów i sierot w Khanke Przekazałem na ręce dyrektora placówki część zebranej kwoty – nasz udział w dalszym jej funkcjonowaniu – i zrobiłem mały rekonesans w potrzebach ośrodka. Te nie są duże i przekazywane przez nas, comiesięczne wsparcie, wystarcza na pokrycie obecnych wydatków. Dowiedziałem się nawet, że są plany, aby w niedalekiej przyszłości przyjąć większą liczbę uczniów. Wszystko dzięki temu, że zapewniamy ośrodkowi w Khanke stałe finansowanie. W obozie dla przesiedleńców w Khanke spotkaliśmy się z Shamo, który prowadzi sklep, otworzony dzięki...