Terroryści próbowali zatrzeć ślady ich istnienia – My staramy się przywrócić im normalne życie

Terroryści próbowali zatrzeć ślady ich istnienia – My staramy się przywrócić im normalne życie

Osmolone ściany, wyrwane drzwi i wybite okna. Taki widok zastało wiele rodzin po powrocie do domów. Terroryści próbowali zatrzeć ślady ich istnienia. Niszczyli wszystko, co miało związek z kulturą, sztuką a nawet osadnictwem na podbijanych przez siebie terenach. Ofiar tego straszliwego najazdu było tysiące. Uznani za „niewiernych” przez barbarzyńców z ISIS zostali przeznaczeni do eksterminacji. Byli mordowani, porywani, traktowani w nieludzki sposób. Chrześcijanie i jazydzi z Sindżaru i Niniwy przetrwali, jednak jeszcze długo odczuwać będą skutki tej straszliwej wojny.     Dziś przedstawimy krótką historię tych, którzy mimo przeciwności losu nie poddali się. Kifaya Saleem i Alin Khudeda stracili wszystko. Wraz z rodzinami musieli uciekać z ojczystych ziem, ale dzięki wsparciu dobrych ludzi, przekazanemu za pośrednictwem Orlej Straży, powrócili do domów. To historie jakich wiele, ale dla nas dowód, że warto podejmować działania i pomagać. W ramach projektu „Dobra praca” pomagamy otwierać sklepy, zakłady i działalności mające na celu usamodzielnianie rodzin.   Kifaya Saleem wraz z trzema synami są jedną z nich. W sierpniu 2014 roku, gdy zbliżało się ISIS, musieli uciekać z rodzinnej Bashiqi. Zostawili wszystko, aby ratować życie. Synowie przerwali naukę, a radosne życie zmieniło się w ponury los tułaczy. Mąż Kifayi swoje cierpienie przypłacił ciężką chorobą, z którą ostatecznie przegrał. Po wyzwoleniu ojczystej ziemi, kobieta podjęła trudną decyzję o powrocie do domu. Nie miała pojęcia, że widok, jaki zastanie, tak bardzo odbiegał będzie od tego, co pamiętała sprzed najazdu ISIS. Terroryści spalili jej dom oraz zakład fryzjerski, który prowadziła. Ucieczka, śmierć męża i powrót do niczego. Cios za ciosem złamał jej serce, ale nie złamał ducha. Postanowiła być silna i odbudować zniszczony salon. Z pomocą przyszła...
Mają tyle, ile zdołali ze sobą zabrać, gdy najeźdźca palił ich dom – teraz dzięki Orlej Straży kolejne rodziny mogą zacząć od nowa.

Mają tyle, ile zdołali ze sobą zabrać, gdy najeźdźca palił ich dom – teraz dzięki Orlej Straży kolejne rodziny mogą zacząć od nowa.

Podczas każdego wyjazdu do Iraku staraliśmy się jak najlepiej poznać ludzi, którym zdecydowaliśmy się pomagać. Spaliśmy wraz z nimi na podłodze, wspólnie jedliśmy posiłki i godzinami rozmawialiśmy o tym, jak można im pomóc. Poznaliśmy ich potrzeby i marzenia. Najczęściej chcieli po prostu wrócić w rodzinne strony i zacząć od nowa. Niektórzy myśleli o wyjeździe, o pozostawieniu koszmarnych wspomnień daleko za sobą i poszukaniu szczęścia gdzie indziej. Im dziwiliśmy się najmniej, bo przecież każdy chce jak najlepszej przyszłości dla siebie i swoich dzieci. Po takich przeżyciach decyzja o wyjeździe wydaje się być zrozumiała, wręcz naturalna. Wielu jednak pragnie zostać. Planują odbudować dom, posłać dzieci do szkoły i żyć tak jak kiedyś. Niestety nie jest to takie proste. Obecnie mieszkają w namiotach, w ponurej rzeczywistości obozów lub w zrujnowanych pustostanach wokół nich. Często czekają na jakiekolwiek wieści o zaginionych członkach rodziny. Ich rodzinne miejscowości są zniszczone. W miastach – widmach, z których uciekli długo jeszcze nie będzie tak jak przed wojną. Tysiące rodzin jest jednak gotowych do powrotu. Potrzebują tylko, aby ktoś pchnął ich na właściwe tory i dał nadzieję. Ich dramat czasem dociera do światowych mediów, jednak rzadko dostają zwrotnie jakieś wsparcie. Pomóc odbudować ich świat może każdy z nas. W myśl słów Ronalda Reagana – „Nie możemy pomóc każdemu, ale każdy może pomóc komuś”.   „Dobra praca” – tak sami uchodźcy nazwali program pomocowy, który od sierpnia zeszłego roku wraz z nimi realizujemy. Przez osiem miesięcy jego trwania, kilku rodzinom w Karakosz (oraz pobliskiej Bartelli), skąd wzięła się inicjatywa (patrz tutaj), udało nam się zakupić wyposażenie, aby mogli rozpocząć samodzielną działalność. Korzystają na tym również pozostali mieszkańcy, którzy mają...
Pomoc Polaków dla Karakosz – wsparcie fundacji Orla Straż dla szkoły i kościoła

Pomoc Polaków dla Karakosz – wsparcie fundacji Orla Straż dla szkoły i kościoła

Zniszczone miasto Karakosz, w sercu Równiny Niniwy było kiedyś centrum chrześcijaństwa w Iraku. Powoli zaczyna powracać tam życie, jednak potrzeba czasu, aby odbudować je z gruzów. Nie byłoby to możliwe gdyby nie determinacja jego mieszkańców oraz wsparcie z zewnątrz. Ważnym jego składnikiem jest pomoc Polaków. Za naszym pośrednictwem dociera ona bezpośrednio do potrzebujących (więcej na ten temat tutaj). Wydarzenia, które miały swój początek w 2014 roku w Iraku i Syrii już dzisiaj można nazwać najokrutniejszym konfliktem XXI wieku. Brutalna napaść terrorystów islamskich skierowana była przede wszystkim przeciwko cywilom. Najbardziej bezbronni stali się ich głównym celem. Nawet dziś nie można jeszcze mówić o bezpieczeństwie w tym regionie. W październiku 2016 roku daesh zostali przepędzeni z Równiny Niniwy, a dla jej mieszkańców nastąpił długo wyczekiwany powrót do rodzinnych stron. W Karakosz, jak i w innych miejscowościach odbitych z rąk terrorystów, zastali oni jedynie zgliszcza.   Islamiści starali się zniszczyć wszelkie ślady religii i kultury chrześcijan. Spalili i sprofanowali kościoły. Ulice tonęły w morzu gruzów. Brakowało bieżącej wody i prądu. Terroryści zaminowali wiele budynków improwizowanymi ładunkami wybuchowymi, na których rozbrojenie trzeba było zaczekać wiele tygodni, aż do przyjazdu saperów. Powracający nie mieli jednak zamiaru załamywać rąk. Własnymi siłami rozpoczęli odbudowę. Mieszkańcy, na czele z proboszczem, po prawie trzech latach znów mogli przestąpić próg kościoła św. Jerzego na obrzeżach Karakosz, w Bartelli. Spontanicznie zaczęli modlić się i śpiewać, nie kryjąc przy tym łez radości. Jeden z mieszkańców powiedział wtedy – „Modliliśmy się do Boga, aby odbudował ten kościół i powrócił tutaj, aby odtworzyć tę wspólnotę chrześcijańską”. (źródło) Pomoc Polaków dała ogromną szansę żeby tego dokonać. Właśnie zakończyła się pierwsza faza renowacji kościoła św....
Kolejny etap odbudowy Karakusz oraz pomoc dla 12 tysięcy uczniów w Sindżarze – działania fundacji Orla Straż wspierające ofiary terroryzmu

Kolejny etap odbudowy Karakusz oraz pomoc dla 12 tysięcy uczniów w Sindżarze – działania fundacji Orla Straż wspierające ofiary terroryzmu

Rejon Sindżaru – góry w północnym Iraku to kolebka Jazydów. To ich dom i miejsce, do którego chcą wracać mimo wszelkich przeciwności. Tu dorastały kolejne pokolenia i choć wielokrotnie byli wypędzani, zawsze odbudowywali się z gruzów. Dla nas ważne jest, aby najmłodsi, którzy często nie znają życia bez strachu i wojny, mieli szansę wyrosnąć na mądrych i wykształconych ludzi – fundament odradzającej się społeczności. Dlatego wsparliśmy pomoc dla 12 tysięcy uczniów w Sindżarze w postaci transportu podręczników dla 11 szkół z tego regionu. Materiały do nauki są niezbędne do właściwego kształcenia.   Dostarczenie podręczników dla dzieci w wieku od 5 do 12 lat w północnym Sindżarze, było wielkim wyczynem logistycznym, wymagającym sporo poświęcenia i odwagi. Terroryści tzw. Państwa Islamskiego wszędzie tam gdzie się pojawili, zniszczyli wszystko, co miało związek z kulturą i edukacją. Teraz przyszedł czas na położenie gruntu pod odbudowę. Przez 10 dni, 18 godzin na dobę wolontariusze Yezidi Human Rights Organization (YHRO) przewozili z Mosulu do Sindżaru niezbędne materiały, aby zaopatrzyć szkoły. Trzeba zaznaczyć, że mimo pokonania ISIS, w Mosulu jest bardzo niebezpiecznie, a ukrywający się terroryści wciąż stanowią zagrożenie, szczególnie dla jazydów. Akcja zakończyła się jednak pełnym sukcesem i co najważniejsze bez komplikacji. Podobnie jak oni, chrześcijanie w Karakusz również pragną przywrócić życie w swoim mieście. Naprawiają zniszczone domy, a z naszą i Państwa pomocą otwierają własne działalności i zakłady, powoli stając się samodzielnymi. Po m.in. zakładzie fryzjerskim, ślusarskim, spawalniczym i budowlanym oraz sklepiku teraz na przedmieściach Karakusz powstały kolejne. Są nimi minimarket i gabinet lekarski. Jest to dla nas powód do radości, ponieważ miasto się rozwija, ludzie mają prace i mogą utrzymać rodziny, a normalność...
Powrót do normalnego życia – Fundacja Orla Straż na rzecz odbudowy Karakusz

Powrót do normalnego życia – Fundacja Orla Straż na rzecz odbudowy Karakusz

O sytuacji rodzin pragnących wrócić do swoich domów w Karakusz i innych miastach Równiny Niniwy oraz projekcie pomocy dla nich, dowiedzieliśmy się po raz pierwszy w lipcu tego roku, podczas pobytu w Iraku. Od początku istnienia Orlej Straż staramy się kilka razy w roku organizować wyjazdy, aby na miejscu rozeznać się w obecnej sytuacji oraz potrzebach ofiar terrorystów. Zawsze w uzgodnieniu z nimi staramy się ustalić jak najskuteczniej im pomóc. Podczas ostatniego pobytu zapytaliśmy, jakie konkretne i namacalne wsparcie jest im niezbędne do odbudowy potężnych zniszczeń jakie zostawili po sobie bandyci z ISIS. Okazało się, że jest już gotowa lista rodzin, które chcą wrócić i rozpocząć własną działalność taką jaką prowadzili przed wojną. Chcieliby stać się samowystarczalny, niezależni od niczyjej pomocy. Żołnierze – ochotnicy chrześcijańskich jednostek, najlepiej zorientowani w potrzebach lokalnej społeczności ustalili plan działania, a nas poprosili o wsparcie dla miejscowych fundacji w tym przedsięwzięciu. Tak wszystko się zaczęło. O szczegółach, pomyśle i dotychczasowe efektach całego projektu, możecie przeczytać w poniższych artykułach, zamieszczonych na naszym blogu (kliknij obrazek):               Kilkukrotnie podkreślaliśmy już, że bardzo zależy nam na jak największym zaangażowaniu się w ten cel i dołożeniu wszelkich starań, aby ludzie mogli powrócić do swoich domów. Od początku naszym planem była pomoc ludziom tam – na ich ojczystej ziemi – w oparciu o ich aktualne potrzeby.   Ogromną radość daje każda informacja, każdy raport i zdjęcie przesłane od naszych przyjaciół, którzy trzymają pieczę nad kolejnymi rodzinami pragnącymi wznowić swoją dawną profesję. Ową radością pragniemy podzielić się ze wszystkimi, którzy wraz z nami zaangażowali się w tę ideę. Oto kolejne, krótkie historie ludzi, którzy otrzymali szansę na zaczęcie od...
Kropla drąży skałę

Kropla drąży skałę

Gdy uświadamiamy sobie jak potężną skałę w ludzkiej świadomości tworzy ból i strach spowodowane wojną, jak bardzo ciąży ona na tych którzy najbardziej ucierpieli, wierzymy, że kropla jaką jest nadzieja może przywrócić wiarę w dobro.   Odebrano im praktycznie wszystko: dom, rodzinę, ufność, godność. Pozostawiono rozgoryczenie i łzy. Jednak jest na tym świecie naród, który postanowił podać im pomocną dłoń – to Polacy. To dzięki Wam powstają nowe sklepy i zakłady w Karakusz. To Wasze wsparcie pozwoliło wyposażyć żołnierzy chrześcijańskich, ochotniczych jednostek w apteczki pierwszej pomocy.To Wasz brak akceptacji na ludzką niedolę pozwolił zorganizować kurs szycia dla wyzwolonych z niewoli kobiet i zajęcia dla ich dzieci. Jest jeszcze wiele do zrobienia ale Wasze otwarte serca pozwalają nam wierzyć, że stworzenie wszystkiego  tego co tak potrzebne ludziom do powrotu do domu, do powrotu do normalności jest tylko kwestią czasu. Efekty są już widoczne.   Niedawno pisaliśmy o ślusarzu z Karakusz i jego rodzinie. O tym jak za niewielkie środki, które od nas otrzymali mogli w pełni wyposażyć swój warsztat i powoli zacząć stawać na nogi.Około 4,5 tysiąca złotych pozwoliło im zapewnić utrzymanie sobie i jednocześnie wspomóc w wymierny sposób całą społeczność w postaci uzyskania potrzebnego fachowca w okolicy. To oczywiście nie koniec.W Karakusz dzięki Wam udało nam sie uruchomić dodatkowo warsztat spawalniczy i mały sklep spożywczy. W najbliższych dniach powstanie zakład dekarza, fryzjer i kolejny sklep. Może to nie wiele ale dla tych ludzi oznacza wszystko. Jarjees we wniosku jaki wypełnił odnośnie zawodu jaki chciałby wykonywać po powrocie do Karakusz napisał, że umie spawać. Jest głową ośmioosobowej rodziny i mimo, że wrócił do Karakusz już wcześniej i znalazł pracę to...