Jak rozwija się projekt zakupu zwierząt hodowlanych, nasza wizyta Karakosz i nie tylko – podsumowanie grudniowego wyjazdu do Iraku – Część 2

Jak rozwija się projekt zakupu zwierząt hodowlanych, nasza wizyta Karakosz i nie tylko – podsumowanie grudniowego wyjazdu do Iraku – Część 2

Wciąż widoczne zniszczenia i odbudowująca się z gruzów nadzieja, to kontrast chrześcijańskiego regionu Niniwy.

Ważne, że znów toczy się tu życie. Szkoda tylko, że do Karakosz wróciło dopiero 60% z ponad 50 tysięcy mieszkańców tego miasta. Reszta uciekła lub mieszka w obozach dla przesiedleńców, rozsianych po całym Kurdystanie. Zniszczone szkoły, domy i kościoły będą przypominać o tym, co tu się wydarzyło oraz staną się przestrogą na przyszłość. W pierwszej części podsumowania naszego wyjazdu napisałem, jak obecnie wygląda sytuacja w tym regionie.

Przed wyjazdem do Mosulu odwiedziliśmy w Karakosz rodzinę, którą wsparliśmy w otwarciu własnej działalności. Wszystko się u nich zmieniło. Ich sytuacja znacznie się polepszyła. Pojawiła się upragniona stabilizacja.

Tej rodzinie sfinansowaliśmy jeden z pierwszych zakładów pracy

Później pojechaliśmy do Khanke. Byliśmy ciekawi, jak postępują prace nad budową zagród oraz zakupem zwierząt dla rodzin mieszkających w dzikim obozowisku. Porozmawialiśmy z częścią z nich. Chcieliśmy się dowiedzieć czy są zadowoleni ze swojego małego stada.

Okazuje się, że prócz aspektu ekonomicznego ten projekt ma również działania terapeutyczne. Opieka nad zwierzętami wprowadziła w życie rodzin potrzebną im codzienną rutynę. Bardziej obszernie o efektach projektu mam zamiar napisać już po jego zakończeniu w styczniu.

W kościele św. Jerzego w Karakosz jest gablota z fragmentami rzeźb, obrazów, ksiąg, itp. zniszczonych podczas najazdu ISIS

Zbierając materiał do filmu – wraz z ekipą Witolda Gadowskiego – odwiedziliśmy kilka rodzin, których dramatyczne historie zobaczycie w filmie. Mogę powiedzieć tylko tyle, że po tak ciężkich przeżyciach można w ich przyszłości dostrzec światełko nadziei. Zresztą zabawne było to, że prosząc lokalne organizacje o zaprowadzenie nas do kilku osób, które chcą opowiedzieć historię swojego życia, trafiliśmy do trzech rodzin, które już wcześniej wsparliśmy. To nie było zaplanowane, ale cieszę się, że zasięg naszych działań jest co raz większy. Najbardziej wymowne dla mnie były słowa Laitha – naszego przyjaciela i wolontariusza – pracującego przy projekcie zakupu zwierząt. Powiedział mi, że wszędzie w Khanke jesteśmy rozpoznawalni, jako organizacja i wiele osób jest wdzięcznych Polsce za bezinteresowną pomoc.

Dzieci z dzikiego obozowiska w Khanke

Po pierwszym tygodniu pobytu rozdzieliliśmy się. Ekipa dziennikarska pojechała szukać kolejnych miejsc i osób, które miały dopełnić filmowej historii. Bartek udał się do Bagdadu, bo tam czekało go kolejne ważne zadanie. Jak wspominałem w pierwszej części mieliśmy dwa główne cele. Pierwszym był film „Święci z Doliny Niniwy” realizowany przez Pana Witolda Gadowskiego. Drugi to wizyta Pani minister Beaty Kempy w Iraku.

Bartek był jednym z członków delegacji. Na jego prośbę Pani minister odwiedziła m.in. ośrodek dla sierot prowadzony przez nas oraz organizację Ourbridge, obóz dla przesiedleńców, a także dzikie obozowisko, gdzie właśnie trwają pracę nad zaopatrywaniem rodzin w zwierzęta hodowlane. To właśnie Departament Pomocy Humanitarnej, na którego czele stoi minister Beata Kempa sfinansował projekt.

Pani minister Beata Kempa odwiedziła m.in. Dakhila – jednego z wolontariuszy wykonujących nasze projekty

Wizyta była ogromnym wydarzeniem w niewielkiej miejscowości, jaką jest Khanke. Miała spory wymiar nie tylko dla lokalnych władz (które nie często goszczą przedstawicieli rządów krajów europejskich), ale również dla mieszkańców. Ja zostałem w Khanke, gdzie starałem się przygotować grunt pod przyjazd polskiej delegacji. Bardzo chcieliśmy pokazać, w jakich warunkach żyją tutaj rodziny i że można im realnie pomóc. Nie trzeba wiele, aby zrobić to za ułamek kwoty, jaką trzeba by wydać w Polsce, tworząc tymczasowe schronienie dla tych ludzi.

W Khanke cały czas trwają prace nad projektem sfinansowanym przez Departament Pomocy Humanitarnej

Wraz z wolontariuszami z SCO przygotowaliśmy wszystko najlepiej, jak potrafiliśmy. Myślę, że finalny efekt wyszedł całkiem nieźle. W mediach pojawiło się kilka wzmianek na ten temat. Dla nas przekaz wraz z opisem sytuacji w miejscach, do których docieramy, jest bardzo ważny. Pomaga nam to rozszerzać działalność i tworzyć co raz więcej projektów – tych małych i tych większych.

Po wizycie byłem bardzo zadowolony z moich przyjaciół, którzy w tak trudnej sytuacji zrobili niesamowitą robotę. Wieczorem zasłużyliśmy na małe piwko przy kolacji. Kolejne dni Bartek wraz z Panią minister i członkami delegacji odwiedzili jeszcze m.in. Telkeskoff oraz rozmawiali z przedstawicielami organizacji humanitarnych. Ja miałem czas na rozmowy z mieszkańcami Khanke.

Dużo jeszcze jest do zrobienia, ale mamy motywację i dobrych ludzi po swojej stronie.

Spotkałem się z grupką studentów, którzy z własnej inicjatywy zorganizowali wsparcie dla kolegów, którzy pochodzą z najbiedniejszych rodzin. Pomagając im w zdobyciu wykształcenia, wspierają ich co miesiąc niewielką kwotą, aby mogli skupić się na nauce. To tak ujmująca idea, że mam nadzieję, uda nam się ją wesprzeć.

Wśród jazydów zawsze czujemy się jak w domu (od lewej Dakhil, Bartek i Dawid)

Odbyłem też rozmowę z lekarzem z kliniki w obozie, która była finansowana przez jedną z niemieckich fundacji. Niestety od pewnego czasu nie otrzymali żadnego wsparcia. Tej sprawie również musimy się lepiej przyjrzeć. Może będziemy w stanie jakoś pomóc.

Dużo jeszcze jest do zrobienia, ale mamy motywację i dobrych ludzi po swojej stronie. Życzę wszystkim Wesołych Świąt. Mam nadzieję, że spędzicie je wśród rodzin i bliskich. Obyśmy nigdy nie stanęli w obliczu strachu i dramatu jakim jest wojna.

CZĘŚĆ 2/2

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *