W 30 dni dookoła świata – krótka relacja z naszych ostatnich działań

W 30 dni dookoła świata – krótka relacja z naszych ostatnich działań

Ostatni miesiąc był prawdziwym wyzwaniem. Począwszy od końca lutego odbyliśmy istne tournee, zaznaczając na mapie kolejne krzyżyki odwiedzonych miejsc. W ostatni weekend lutego gościliśmy Farhada – naszego przyjaciela, który przy okazji swojego pierwszego pobytu w Polsce zbierał z nami pieniądze w kościele pw. Chrystusa Króla w Rokietnicy. Poprosił o wsparcie i pamięć o ofiarach terrorystów. Farhad prosił o pamięć i wsparcie dla ofiar terrorystów. Było to historyczne wydarzenie, ponieważ chyba po raz pierwszy w polskim kościele przemawiał przedstawiciel jazydzkiej społeczności. Jego historia poruszyła wiele osób. W sierpniu 2014 roku, kiedy ISIS napadło na Sindżar uciekł z niego wraz z siostrami i kuzynką. Podczas ucieczki ledwo uniknął śmierci. W jej trakcie zgłosił się na ochotnika, aby zawrócić do domu po leki, ponieważ syn jego kuzynki dostał ataków duszności. Tam pojmali go terroryści i tylko cudem, po raz drugi udało mu się ujść z życiem. Został postrzelony, a skutki odniesionej rany odczuwa do dziś. Później odwiedziliśmy jeszcze Misjonarzy Świętej Rodziny w Złotowie oraz Salezjan w Krakowie, gdzie również zbieraliśmy środki na pomoc w Iraku… oraz Egipt. W tym samym czasie, kiedy prowadziliśmy zbiórki w kościołach Bartek pojechał tam, aby przyjrzeć się sytuacji chrześcijan, którzy również stali się celem ataków fundamentalistów. W 2015 roku 21 mężczyzn zostało zamordowanych u wybrzeży Libii przez terrorystów z ISIS*. Nagranie z egzekucji 21 mężczyzn zostało opublikowane przez ISIS na Twitterze. Byli to robotnicy, którzy wyjechali, żeby zarobić na utrzymanie swoich rodzin. Wdowy i ich dzieci zostały zdane tylko na siebie. Bartek odwiedził również m.in. kościół w Kairze, gdzie w 2016 roku zginęło w zamachu 29 osób oraz Aleksandrię, w której zamordowanych zostało 15 osób. Egipt nie...
Podsumowanie projektu zakupu zwierząt hodowlanych

Podsumowanie projektu zakupu zwierząt hodowlanych

W grudniu, kiedy ostatnim razem byliśmy w Iraku, odwiedziliśmy część rodzin, które zaopatrywaliśmy w zwierzęta hodowlane. Zadaliśmy im po kilka pytań, aby zrobić krótkie podsumowanie i usłyszeć, w jaki sposób ta pomoc wpłynęła na ich życie. Zawsze podkreślamy, że najważniejsze dla nas jest działanie w porozumieniu z osobami, do których pomoc ma trafić. To jedna z naszych zasad i jej nigdy nie zmienimy. Jak do tej pory był to nasz największy projekt realizowany w Iraku. W związku z tym chcieliśmy, aby sami zainteresowani opowiedzieli, czy udało nam się w pełni zrealizować zakładane cele. Rodzina w obozie w Khanke „Jest nas ośmioro. Mieszkam z rodziną syna. Te zwierzęta pomagają mi zapomnieć o wszystkim, co przeszliśmy. Kiedy się nimi zajmuję, karmię, sprzątam, mogę  uciec myślami od tamtej tragedii.” W momencie, kiedy Bartek wraz z panią minister Beatą Kempą odwiedzał m.in. ośrodek onkologiczny dla dzieci w Duhok oraz obozy dla chrześcijan, ja z Karoliną – naszą wolontariuszką – oraz Shamo i Laithem (który mam wrażenie zna każdego w Khanke)  wybraliśmy się na spotkanie z rodzinami. Przypomnę, że w listopadzie i grudniu ubiegłego roku zakupiliśmy 80 jazydzkim rodzinom zwierzęta hodowlane – po 2 owce, 2 kozy i 4 kury, wraz z wybudowaniem zagrody i zapasem paszy na 4 miesiące (wszystkich, którzy odwiedzają nas po raz pierwszy zapraszam do poniższego linku). Zdążyć przed zimą – Rozpoczęliśmy zaopatrywanie 80 rodzin w zwierzęta hodowlane Prace wciąż trwały, więc zawitaliśmy do pierwszych 23 rodzin, które już otrzymały zwierzęta. Projekt był w połowie, ale efekty były widoczne. Dla części z nich, mieszkających po sąsiedzku, stawialiśmy jedną zagrodę na dwie, trzy rodziny. Te, które mieszkały dalej od siebie, miały...
Nowe projekty i nowe wyzwania – Tak zaczęliśmy 2019 rok

Nowe projekty i nowe wyzwania – Tak zaczęliśmy 2019 rok

Mimo, że od jakiegoś czasu nie pisałem o tym co robimy, nie oznacza, że zwolniliśmy tempo. Nowe projekty powstają cały czas. Teraz przyszła pora, aby wreszcie zaprezentować kilka z naszych ostatnich dokonań. Rozwijamy się, co bardzo nas cieszy. Wśród ludzi w Iraku mamy już wyrobione zaufanie , więc i osób zgłaszających się po pomoc,  jest co raz więcej. 1% PODATKU Staramy się sukcesywnie odbudowywać zakład po zakładzie, sklep po sklepie, finansować zabiegi medyczne oraz wspierać nowe projekty. Musimy w tym wszystkim pamiętać o naszych obowiązkach jako fundacji. A te czasem, niezależnie od nas, stają się prawdziwą górą do zdobycia. Przykładem sprzed kilku dni jest  próba rozliczenia zbiórki publicznej za 2018 rok, która z powodów problemów technicznych serwisu zajęła nam dużo więcej czasu, niż zakładaliśmy. Dwukrotnie dostarczaliśmy paliwo do ogrzewania do obozu „Odrana”. No, ale mimo trudów walki z dokumentami i dopełniania formalności, działamy z pełną parą. Pod koniec  zeszłego roku i od początku tego, odtworzyliśmy już kilka nowych miejsc pracy, a jedno zostało przeniesione w bardziej dogodną lokalizację. Dwukrotnie zaopatrywaliśmy również mieszkańców obozów dla przesiedleńców w paliwo do ogrzewania. Zacznę od tego ostatniego, bo tu, nasze działania dostrzegła nawet…stacja telewizyjna  Suroyo TV (mająca siedzibę w Szwecji, a swoje programy transmitująca  m.in. do Wlk. Brytanii, czy Turcji). Nasze działania w oku lokalnych mediów. Pod koniec zeszłego roku dostarczyliśmy zapas paliwa do ogrzewania dla 40 rodzin z chrześcijańskiego obozu Odrana. Odwiedziliśmy to miejsce w grudniu podczas naszego ostatniego wyjazdu. Okazało się, że mieszkają tam chrześcijanie z okolic Karakosz. Chcieliby wrócić do swoich domów, ale w tym momencie jest to niemożliwe. W wyniku walk oraz działań terrorystów zostały one zniszczone lub spalone....
Jak rozwija się projekt zakupu zwierząt hodowlanych, nasza wizyta Karakosz i nie tylko – podsumowanie grudniowego wyjazdu do Iraku – Część 2

Jak rozwija się projekt zakupu zwierząt hodowlanych, nasza wizyta Karakosz i nie tylko – podsumowanie grudniowego wyjazdu do Iraku – Część 2

Wciąż widoczne zniszczenia i odbudowująca się z gruzów nadzieja, to kontrast chrześcijańskiego regionu Niniwy. Ważne, że znów toczy się tu życie. Szkoda tylko, że do Karakosz wróciło dopiero 60% z ponad 50 tysięcy mieszkańców tego miasta. Reszta uciekła lub mieszka w obozach dla przesiedleńców, rozsianych po całym Kurdystanie. Zniszczone szkoły, domy i kościoły będą przypominać o tym, co tu się wydarzyło oraz staną się przestrogą na przyszłość. W pierwszej części podsumowania naszego wyjazdu napisałem, jak obecnie wygląda sytuacja w tym regionie. Jak rozwija się projekt zakupu zwierząt hodowlanych, nasza wizyta Karakosz i nie tylko – podsumowanie grudniowego wyjazdu do Iraku Przed wyjazdem do Mosulu odwiedziliśmy w Karakosz rodzinę, którą wsparliśmy w otwarciu własnej działalności. Wszystko się u nich zmieniło. Ich sytuacja znacznie się polepszyła. Pojawiła się upragniona stabilizacja. Tej rodzinie sfinansowaliśmy jeden z pierwszych zakładów pracy Później pojechaliśmy do Khanke. Byliśmy ciekawi, jak postępują prace nad budową zagród oraz zakupem zwierząt dla rodzin mieszkających w dzikim obozowisku. Porozmawialiśmy z częścią z nich. Chcieliśmy się dowiedzieć czy są zadowoleni ze swojego małego stada. Okazuje się, że prócz aspektu ekonomicznego ten projekt ma również działania terapeutyczne. Opieka nad zwierzętami wprowadziła w życie rodzin potrzebną im codzienną rutynę. Bardziej obszernie o efektach projektu mam zamiar napisać już po jego zakończeniu w styczniu. W kościele św. Jerzego w Karakosz jest gablota z fragmentami rzeźb, obrazów, ksiąg, itp. zniszczonych podczas najazdu ISIS Zbierając materiał do filmu – wraz z ekipą Witolda Gadowskiego – odwiedziliśmy kilka rodzin, których dramatyczne historie zobaczycie w filmie. Mogę powiedzieć tylko tyle, że po tak ciężkich przeżyciach można w ich przyszłości dostrzec światełko nadziei. Zresztą zabawne było to, że prosząc...
Przywrócić nadzieję – Jak można skutecznie pomagać

Przywrócić nadzieję – Jak można skutecznie pomagać

Pomysł na projekt „Dobra praca” – plan jak można skutecznie pomagać ofiarom wojny poprzez odtwarzanie miejsc pracy – powstał ponad rok temu. Od tamtej pory, średnio co dwa, trzy tygodnie otwieramy nowy sklep lub warsztat. Stają się one szansą na powrót do normalności całej rodzinie. Dziś opowiem dwie historie o potrzebie pomocy i jej efektach. Tylko mając pełen obraz sytuacji można spróbować im skutecznie pomagać. Pierwsza opowieść wiąże się z wyjazdem do Iraku na przełomie sierpnia i września. Z towarzyszącymi mi – Tatianą i Natalią -odwiedzaliśmy rodziny w obozach dla przesiedleńców, żeby je jak najlepiej poznać i móc twarzą w twarz z nimi porozmawiać. Tylko mając pełen obraz sytuacji jesteśmy w stanie skutecznie pomagać. Wysłuchaliśmy wielu historii. Większość naznaczona była smutkiem i cierpieniem, słyszalnym w głosie naszych rozmówców.Chyba nigdy nie przyzwyczaję się do tego, że aby komuś pomóc,czasem musisz wyrywać z niego te bolesne wspomnienia. Podczas jednej z wizyt w obozie w Khanke odwiedziliśmy rodzinę, której wola przetrwania zrobiła na nas ogromne wrażenie. Idąc na spotkanie z nią wiedzieliśmy, że będzie to dramatyczna opowieść,ale nie spodziewałem się, że tak bardzo ją zapamiętam. Mówi o mężu i dwóch synach „zaginieni”, choć zapewne zdaje sobie sprawę, że zostali zamordowani przez terrorystów. Od wejścia przywitała nas około czterdziestoletnia kobieta z dwiema kilkuletnimi córkami. Zaprosiła gestem do swojego namiotu. Gdy weszliśmy dalej okazało się, że w sumie rodzina liczy sześć osób – kolejne trzy córki czekały wewnątrz. Poczęstowały nas wodą i siedliśmy na podłodze wysłuchać opowieści. Mówiła naprzemiennie ze swoją najstarszą córką, która przez cały czas miała opuszczony wzrok. Tak zapisaliśmy historię Haiyat i jej pięciu córek: Z siedmiorga dzieci pozostało jej 5...