Pożar w Sindżarze i zbiórka na leczenie Hazar

Pożar w Sindżarze i zbiórka na leczenie Hazar

Dziś kilka słów o pożarze, jaki wybuchł w południowej części regionu masywu Gór Sindżar oraz apel o pomoc w sfinansowaniu leczenia Hazar – matki trójki dzieci, chorej na raka. Na początku czerwca fala pożarów nawiedziła Sindżar. W płomieniach stanęły tysiące hektarów pól uprawnych, które znajdowały się w bardzo bliskim sąsiedztwie zabudowań gospodarczych oraz domów mieszkalnych. Ogień błyskawicznie się rozprzestrzeniał, a ekstremalnie wysokie temperatury oraz silny wiatr utrudniały jego gaszenie. Jest to region, który w wyniku najazdu ISIS został doszczętnie zniszczony. Samo miasto obecnie nie nadaje się do powtórnego zamieszkania. Wiele mniejszych miejscowości oraz wiosek wokół, zmaga się z problemami braku elektryczności, opieki zdrowotnej i podstawowego szkolnictwa. Do walki z żywiołem stanęli mieszkańcy Choć brzmi to nieprawdopodobnie, to nie wyszkoleni i wyposażeni strażacy (w Sindżarze nie ma jednostek straży pożarnej), a sami mieszkańcy rozpoczęli skrajnie niebezpieczną walkę z pożarem. Przy pomocy koców, piasku oraz traktorów z broną próbowali zdławić ogień. Starali się zatrzymać go przed dalszym rozprzestrzenianiem się w kierunku zabudowań mieszkalnych. To, co możecie zobaczyć na powyższym filmie, pokazuje, jak desperacko ratowali swoją ziemię. Tysiące hektarów pól uprawnych stanęło w płomieniach. Po prawie tygodniu gaszenia wszelkimi siłami, udało się opanować sytuację. W wyniku pożaru zginęło dwóch ochotników, którzy podjęli bohaterską próbę powstrzymania ognia. Barzan oraz Sabri swoim czynem prawdopodobnie ocalili wielu ludzi. Warto dodać, że Barzan przez kilka lat mieszkał w Holandii, gdzie zresztą otrzymał azyl i prawo stałego pobytu. Wrócił, jednak do Sindżaru, gdzie się urodził i wychował. Tam również zginął ratując innych. Mężczyzna rozpaczający nad spalonym traktorem. Ogień pochłonął uprawy. Zginęły zwierzęta hodowlane, których nie udało się ewakuować, a wielu rolników straciło dorobek życia. Nie tak dawno...
Czekamy na zbiory – Koniec pierwszego etapu budowy szklarni

Czekamy na zbiory – Koniec pierwszego etapu budowy szklarni

Właśnie zakończył się pierwszy etap projektu budowy szklarni. Teraz z niecierpliwością czekamy na pierwsze zbiory. Budowla powstała w miejscowości Borek na północnym zboczu Gór Sindżar.  Ma 52 metry długości i 9 metrów szerokości. Jest to w zasadzie tunel foliowy oparty na stalowej konstrukcji. Mniejsza jednak o nazewnictwo. Chodzi o efekt, jaki mam nadzieję, już niedługo ujrzymy. Konstrukcja szklarni ma 52 metry długości i 9 metrów szerokości. Zaprojektował ją Dakhil, inżynier budownictwa, który już wiele razy podejmował się podobnych, często pionierskich inicjatyw. Dzięki niemu powstał m.in. pierwszy dom dla przesiedleńców, którzy wrócili w lipcu ubiegłego roku do swojej rodzinnej miejscowości (mamy nadzieję, że w tym roku uda nam się wybudować więcej takich domów). Kilka miesięcy temu zaproponował kolejny pomysł, który bardzo nam się spodobał.   Dakhil (po lewej) zaprojektował m.in dom dla przesiedleńców, którzy wrócili do Sindżaru. Warunki do uprawy warzyw i owoców są w Iraku bardzo dobre. Słońce świeci praktycznie cały rok. Temperatury z naszego punktu widzenia są ekstremalne (w lipcu i sierpniu przekraczają 50°C). Przez pierwsze 2-3 dni po przyjeździe, zawsze mam problem z dostosowaniem się do tych upałów, mimo że byłem tu już 5 razy. Zima trwa krótko, choć bywa nieprzewidywalna. Opady deszczu potrafią zamienić drogi w rwące rzeki. Przez 10 miesięcy są jednak idealne warunki do uprawy pomidorów, ogórków, fig, daktyli, czy oliwek. Szczególnie te ostatnie są prawdziwym specjałem w północnym Iraku. Osobiście nigdy nie przepadałem za oliwkami, ale teraz nie wyobrażam sobie dnia spędzonego w Iraku bez zjedzenia przynajmniej niewielkiej porcji. Warzywa i owoce to podstawa każdego posiłku. Warzywa to podstawa diety dla większości mieszkańców Iraku i Irackiego Kurdystanu. Nie ważne, czy mieszkają w obozie...
W 30 dni dookoła świata – krótka relacja z naszych ostatnich działań

W 30 dni dookoła świata – krótka relacja z naszych ostatnich działań

Ostatni miesiąc był prawdziwym wyzwaniem. Począwszy od końca lutego odbyliśmy istne tournee, zaznaczając na mapie kolejne krzyżyki odwiedzonych miejsc. W ostatni weekend lutego gościliśmy Farhada – naszego przyjaciela, który przy okazji swojego pierwszego pobytu w Polsce zbierał z nami pieniądze w kościele pw. Chrystusa Króla w Rokietnicy. Poprosił o wsparcie i pamięć o ofiarach terrorystów. Farhad prosił o pamięć i wsparcie dla ofiar terrorystów. Było to historyczne wydarzenie, ponieważ chyba po raz pierwszy w polskim kościele przemawiał przedstawiciel jazydzkiej społeczności. Jego historia poruszyła wiele osób. W sierpniu 2014 roku, kiedy ISIS napadło na Sindżar uciekł z niego wraz z siostrami i kuzynką. Podczas ucieczki ledwo uniknął śmierci. W jej trakcie zgłosił się na ochotnika, aby zawrócić do domu po leki, ponieważ syn jego kuzynki dostał ataków duszności. Tam pojmali go terroryści i tylko cudem, po raz drugi udało mu się ujść z życiem. Został postrzelony, a skutki odniesionej rany odczuwa do dziś. Później odwiedziliśmy jeszcze Misjonarzy Świętej Rodziny w Złotowie oraz Salezjan w Krakowie, gdzie również zbieraliśmy środki na pomoc w Iraku… oraz Egipt. W tym samym czasie, kiedy prowadziliśmy zbiórki w kościołach Bartek pojechał tam, aby przyjrzeć się sytuacji chrześcijan, którzy również stali się celem ataków fundamentalistów. W 2015 roku 21 mężczyzn zostało zamordowanych u wybrzeży Libii przez terrorystów z ISIS*. Nagranie z egzekucji 21 mężczyzn zostało opublikowane przez ISIS na Twitterze. Byli to robotnicy, którzy wyjechali, żeby zarobić na utrzymanie swoich rodzin. Wdowy i ich dzieci zostały zdane tylko na siebie. Bartek odwiedził również m.in. kościół w Kairze, gdzie w 2016 roku zginęło w zamachu 29 osób oraz Aleksandrię, w której zamordowanych zostało 15 osób. Egipt nie...
Podsumowanie projektu zakupu zwierząt hodowlanych

Podsumowanie projektu zakupu zwierząt hodowlanych

W grudniu, kiedy ostatnim razem byliśmy w Iraku, odwiedziliśmy część rodzin, które zaopatrywaliśmy w zwierzęta hodowlane. Zadaliśmy im po kilka pytań, aby zrobić krótkie podsumowanie i usłyszeć, w jaki sposób ta pomoc wpłynęła na ich życie. Zawsze podkreślamy, że najważniejsze dla nas jest działanie w porozumieniu z osobami, do których pomoc ma trafić. To jedna z naszych zasad i jej nigdy nie zmienimy. Jak do tej pory był to nasz największy projekt realizowany w Iraku. W związku z tym chcieliśmy, aby sami zainteresowani opowiedzieli, czy udało nam się w pełni zrealizować zakładane cele. Rodzina w obozie w Khanke „Jest nas ośmioro. Mieszkam z rodziną syna. Te zwierzęta pomagają mi zapomnieć o wszystkim, co przeszliśmy. Kiedy się nimi zajmuję, karmię, sprzątam, mogę  uciec myślami od tamtej tragedii.” W momencie, kiedy Bartek wraz z panią minister Beatą Kempą odwiedzał m.in. ośrodek onkologiczny dla dzieci w Duhok oraz obozy dla chrześcijan, ja z Karoliną – naszą wolontariuszką – oraz Shamo i Laithem (który mam wrażenie zna każdego w Khanke)  wybraliśmy się na spotkanie z rodzinami. Przypomnę, że w listopadzie i grudniu ubiegłego roku zakupiliśmy 80 jazydzkim rodzinom zwierzęta hodowlane – po 2 owce, 2 kozy i 4 kury, wraz z wybudowaniem zagrody i zapasem paszy na 4 miesiące (wszystkich, którzy odwiedzają nas po raz pierwszy zapraszam do poniższego linku). Zdążyć przed zimą – Rozpoczęliśmy zaopatrywanie 80 rodzin w zwierzęta hodowlane Prace wciąż trwały, więc zawitaliśmy do pierwszych 23 rodzin, które już otrzymały zwierzęta. Projekt był w połowie, ale efekty były widoczne. Dla części z nich, mieszkających po sąsiedzku, stawialiśmy jedną zagrodę na dwie, trzy rodziny. Te, które mieszkały dalej od siebie, miały...
Nowe projekty i nowe wyzwania – Tak zaczęliśmy 2019 rok

Nowe projekty i nowe wyzwania – Tak zaczęliśmy 2019 rok

Mimo, że od jakiegoś czasu nie pisałem o tym co robimy, nie oznacza, że zwolniliśmy tempo. Nowe projekty powstają cały czas. Teraz przyszła pora, aby wreszcie zaprezentować kilka z naszych ostatnich dokonań. Rozwijamy się, co bardzo nas cieszy. Wśród ludzi w Iraku mamy już wyrobione zaufanie , więc i osób zgłaszających się po pomoc,  jest co raz więcej. 1% PODATKU Staramy się sukcesywnie odbudowywać zakład po zakładzie, sklep po sklepie, finansować zabiegi medyczne oraz wspierać nowe projekty. Musimy w tym wszystkim pamiętać o naszych obowiązkach jako fundacji. A te czasem, niezależnie od nas, stają się prawdziwą górą do zdobycia. Przykładem sprzed kilku dni jest  próba rozliczenia zbiórki publicznej za 2018 rok, która z powodów problemów technicznych serwisu zajęła nam dużo więcej czasu, niż zakładaliśmy. Dwukrotnie dostarczaliśmy paliwo do ogrzewania do obozu „Odrana”. No, ale mimo trudów walki z dokumentami i dopełniania formalności, działamy z pełną parą. Pod koniec  zeszłego roku i od początku tego, odtworzyliśmy już kilka nowych miejsc pracy, a jedno zostało przeniesione w bardziej dogodną lokalizację. Dwukrotnie zaopatrywaliśmy również mieszkańców obozów dla przesiedleńców w paliwo do ogrzewania. Zacznę od tego ostatniego, bo tu, nasze działania dostrzegła nawet…stacja telewizyjna  Suroyo TV (mająca siedzibę w Szwecji, a swoje programy transmitująca  m.in. do Wlk. Brytanii, czy Turcji). Nasze działania w oku lokalnych mediów. Pod koniec zeszłego roku dostarczyliśmy zapas paliwa do ogrzewania dla 40 rodzin z chrześcijańskiego obozu Odrana. Odwiedziliśmy to miejsce w grudniu podczas naszego ostatniego wyjazdu. Okazało się, że mieszkają tam chrześcijanie z okolic Karakosz. Chcieliby wrócić do swoich domów, ale w tym momencie jest to niemożliwe. W wyniku walk oraz działań terrorystów zostały one zniszczone lub spalone....