Orla Straż w Iraku – sierpień 2019 cz.1

Orla Straż w Iraku – sierpień 2019 cz.1

Kilka dni temu Bartek Rutkowski wraz z ekipą wyjechali do Irackiego Kurdystanu. Jest to pierwszy wyjazd w tym roku. W teamie oprócz Bartka znalazł się doktor Krzysztof Błecha – założyciel Fundacji Pomocy Dzieciom w Żywcu, która wspiera nas od samego początku naszego istnienia – jego córka Dorota – studentka medycyny oraz Andrzej Ochał, który w swoim CV ma m.in. kilka pobytów w Afryce w mundurze Legii Cudzoziemskiej oraz stanowisko radnego Prabut. Dwa lata temu, odwiedziliśmy jego rodzinną miejscowość i dzięki zaangażowaniu Andrzeja, mogliśmy zbierać środki na pomoc w lokalnej parafii. Bartek wśród dzieci jazydzkich przesiedleńców. Są to osoby związane z nami od dawna. Z Fundacją Pomocy Dzieciom w Żywcu realizowaliśmy rozmaite projekty, m.in. budowę domu dla rodziny przesiedleńców, kursy szycia dla kobiet wyzwolonych z rąk ISIS i wiele innych. Andrzej przed wyjazdem samodzielnie zorganizował zbiórkę na pomoc, która została udzielona właśnie podczas tego wyjazdu. Cała wyprawa rozpoczęła się w poniedziałek i potrwa tydzień. Wczoraj wieczorem otrzymałem pierwszy raport z działań, które ekipa zrealizowała do tej pory. Oto część z nich, opisana słowami Bartka, którymi teraz podzielę się z Wami: Mój ósmy wyjazd tutaj przebiega bardzo intensywnie*. Udało nam się zrobić sporo, choć nie wszystko było zaplanowane. Czasem po prostu trzeba reagować na zmieniającą się sytuację i dostosowywać się do warunków. Na szczęście tym razem było to bardzo pozytywne dopasowanie posiadanych środków do wydarzeń. O tym za chwilę. Zacznę od początku. Jednym z celów, dla którego tutaj przyjechaliśmy, było przekazanie naszym przyjaciołom z Gilgamesh Organization for Development and Relief pieniędzy na wspólny projekt Orlej Straży i Caritas Polska. Finansowany przez Caritas projekt, zaowocuje zakupem mleka w proszku dzieciom z regionów,...
Pierwsza przychodnia otrzymała sprzęt medyczny z Polski

Pierwsza przychodnia otrzymała sprzęt medyczny z Polski

Na początku maja rozpoczęliśmy dystrybucję sprzętu medycznego dla przychodni w miastach Równiny Niniwy.  Jest to wspólna akcja Orlej Straży, Departamentu Pomocy Humanitarnej oraz lokalnej organizacji Gilgamesh Organization For Development and Relief. Terroryści z ISIS zniszczyli nie tylko same budynki, ale również sprzęt oraz wyposażenie szpitali i ośrodków zdrowia. Do dziś pamiętam swój pierwszy pobyt w Iraku, jako wolontariusz Orlej Straż. Jednym z wielu obrazów, które utkwiły mi w pamięci, jest widok zrujnowanej przychodni w Teleskoff. Znam to miasto z wcześniejszego wyjazdu, kiedy było jeszcze bazą wojsk koalicji szykującej się do ofensywy na Mosul. Ilustracje dla dzieci na ścianie jednej ze szkół, ostrzegające przed improwizowanymi ładunkami wybuchowymi. Minęło od niej raptem kilka miesięcy, a pierwsi mieszkańcy wrócili do domów. Pionierzy, którzy za wszelką cenę pragnęli znów ujrzeć swoje (często zniszczone) domy, nielicznie zjawiali się na checkpoincie wiodącym do miasta. Od tygodni pociski moździerzowe ani rakiety nie spadały już na miasto. Wszędzie było jednak widać ostrzelane ściany i ruiny budynków. Ślady walk w Teleskoff (marzec 2017). Mieszkańcy uprzątnęli ulice, lecz wciąż w wielu miejscach widać było ślady działań ISIS. Niewielka przychodnia z zaledwie kilkoma gabinetami była jednym z nich. Została kompletnie zdewastowana przez Daesh. Całe wyposażenie, począwszy od biurek, szafki na leki, czy krzeseł w poczekalni zostało spalone lub roztrzaskane. Spod okopconych ścian wyłaniały się tablice z instrukcją udzielania pierwszej pomocy oraz fragmenty liter z plansz do badania wzroku. Takie zniszczenia, a przecież Teleskoff było pod okupacją ISIS jedynie kilka dni. Zniszczone budynki przypominają o wydarzeniach, jakie miały miejsce na tej ziemi Zniszczony cmentarz w miejscowości Batnaya, która była przez ponad 3 lata w rękach ISIS. Do dziś wiele się nie...
Orla Straż – nasza pomoc w finansowaniu zabiegów medycznych i operacji

Orla Straż – nasza pomoc w finansowaniu zabiegów medycznych i operacji

Zawsze, gdy ktoś z najbliższych zachoruje odbija się to na całej rodzinie. W obozach dla przesiedleńców oraz w wyzwolonych miejscowościach są tysiące osób, które potrzebują operacji i zabiegów medycznych. Opieka lekarska jest w większości płatna a rodzin dotkniętych niedawną wojną po prostu nie stać na taki wydatek. W większości przypadków jest to koszt nie przekraczający kilku tysięcy złotych. Oczywiście sytuacje są różne. Jedne mniej skomplikowane, inne bardziej. Cieszymy się, że choć w kilku z nich mogliśmy pomóc. Często rodziny takich osób nie mają się do kogo zwrócić. Dwa lata temu pisaliśmy o przypadku Quassima, u którego zdiagnozowano chorobę powodującą groźną dla życia niedrożność układu pokarmowego. Sfinansowaliśmy jego trzy operacje dzięki, którym stan chłopca uległ znacznej poprawie. W zeszłym roku pomogliśmy Khoke, która miała uszkodzony dysk w kręgosłupie. Oboje poznaliśmy osobiście podczas naszych wyjazdów. Dziś przedstawię dwie kolejne osoby, którym finalnie udało się, choć częściowo, przywrócić zdrowie. Uniknęli masakry w Sindżarze, teraz mieszkają w obozie Esiyan i potrzebują wsparcia Pierwszą z nich jest Shamy – 64 letnia kobieta, która potrzebowała dosyć prostego zabiegu usunięcia pęcherzyka żółciowego. Od długiego czasu ból dawał jej się we znaki, jednak kwota 1500 zł, którą trzeba było zapłacić za zabieg znacznie przekraczała jej możliwości. Shamy została sama po tym jak zmarł jej mąż, a jedyny brat, z którym mieszkała, został porwany podczas najazdu ISIS i od ponad czterech lat nie ma o nim żadnych wieści. Po ucieczce z Sindżaru kobieta znalazła schronienie w obozie dla przesiedleńców Esiyan. Ramy – nasz przyjaciel, z którym współpracujemy przy wielu projektach, poprosił nas o wsparcie dla niej, więc sfinansowaliśmy zabieg. Drugi przypadek był znacznie bardziej skomplikowany. Ahdab jest osiemnastolatką,...