Czy chrześcijaństwo zniknie z terenów Bliskiego Wschodu?

17 lutego 2020 | Dobra praca, Odbudowa Karakosz, Wyróżnione

Patrząc na sytuację, która dzieje się obecnie w Iraku, można przypuszczać, że stanie się tak w ciągu najbliższych dwóch dekad.

Wielowiekowa historia oraz obecność chrześcijaństwa na tych terenach wydawała się trwała i niezniszczalna. Mówimy przecież o ziemi, na której wszystko się zaczęło. Dziś obserwując ogromną depopulację chrześcijan w tym regionie, stajemy przed obliczem największego kryzysu wiary w naszych czasach.

Nie jest on jednak spowodowany odejściem od kościoła. Wręcz przeciwnie. Chodzi o prześladowania, morderstwa, ciągły nacisk i w konsekwencji masową migrację, która dzieje się na naszych oczach. Chrześcijanie, których znam, są ludźmi gorliwej wiary. Jest ona dla nich ostoją w trudnych czasach, ale również symbolem odwagi, bo na Bliskim Wschodzie za znak krzyża, wielu straciło życie.

Między Eufratem a Tygrysem

Ich historia sięga czasów starożytnych. Asyryjczycy stworzyli potężne imperium, które rozciągało się od Zatoki Perskiej, przez Cypr, aż po Turcję na północy i Egipt na zachodzie. Byli narodem bardzo wojowniczym, ale również posiadającym świetnie rozwiniętą kulturę i sztukę. W ostatniej asyryjskiej stolicy, czyli Niniwie, powstała w VII w. p.n.e. biblioteka, której zbiory szacuje się na 30 000 egzemplarzy. Po podbiciu ich ziemi przez Babilończyków nastąpił upadek imperium. Nigdy już nie udało im się odbudować potęgi, a region wielokrotnie przechodził z rąk do rąk.

W I i II wieku n.e. do dwóch ośrodków, zamieszkiwanych przez rozproszonych po upadku imperium Asyryjczyków, dotarło chrześcijaństwo. Był to Irbil oraz Mosul (w okolicach dawnej Niniwy). Dziś oba te miejsca znajdują się na terenie Irackiego Kurdystanu. Według wielu podań to właśnie stąd pochodzili Trzej Mędrcy, których święto obchodzimy 6 stycznia. Pierwsze prześladowania rozpoczęły się wraz z rozwojem intelektualnym i kulturowym Asyryjczyków i trwają do dziś.

Niniwa w ogniu

Od starożytnego miasta wziął swoją nazwę region, który funkcjonuje dziś, jako oficjalna nazwa gubernatorstwa w Iraku. Mimo że chrześcijanie nie stanowią już większości w Niniwie, jest to jednak miejsce, które zamieszkują najliczniej. Miasto Karakosz, czy raczej Baghdeda, jak określają je współcześni Asyryjczycy, było największym chrześcijańskim miastem w Iraku do 2014 roku. Liczyło ponad 50 000 mieszkańców. Obecnie wróciło tu 60-70% ludności. Zanim jednak napiszę o obecnej sytuacji chrześcijan w Iraku, chciałbym opowiedzieć trochę o nich samych oraz prześladowaniach, których stali się ofiarą.

Zacznę od XX wieku, bo jest to okres, w którym Irak przechodził bardzo gwałtowne zmiany. W czasie I wojny światowej doszło do masakry, która znana jest jako Seyfo. Imperium Osmańskie zamordowało w latach 1914-1918 od pół miliona do 700 tys. Asyryjczyków. W tym samym okresie Turcy dokonali również ludobójstwa Ormian. Państwa europejskie zajęte były konfliktem na własnych ziemiach, dlatego zbrodnie przeszły praktycznie bez echa. Trzeba tu również wspomnieć, że do dziś Turcja wypiera się obu masakr.

Po zdobyciu Iraku, który stanowił część Imperium Osmańskiego, przez wojska brytyjskie rozpoczęły się procesy tworzenia niepodległego państwa. Były one bardzo trudne dla chrześcijan, którzy wielokrotnie padali ofiarą wewnętrznych sporów. W 1933 roku niezadowoleni z rządów Asyryjczycy wszczęli bunt. Został on krwawo stłumiony przez władze, które dopuściły się jednej z najmniej dziś poznanych zbrodni na tle religijnym. W miejscowości Semel leżącej pomiędzy Duhok a Khanke zamordowanych zostało ponad 3000 chrześcijan. Byli to ludzie, którzy niecałe dwie dekady wcześniej, uniknęli ludobójstwa z rąk Imperium Osmańskiego. Zbrodni dokonali ich sąsiedzi, głównie Kurdowie, podsycani przez rząd w Bagdadzie. Za każdym razem, kiedy jedziemy do Khanke, aby odwiedzić naszych przyjaciół oraz złożyć wizytę w Ośrodku Oubridge, mijamy Semel. Jest to spokojne, małe miasteczko, w którym nie ma już praktycznie śladu po mieszkających w nim Asyryjczykach.
W czasach panowania Saddama Husajna oraz Partii Baas chrześcijanie w Iraku nie byli już ofiarami tak szeroko rozumianych prześladowań. Wstępowali do armii, w której dochodzili do najwyższych stanowisk oraz mieli swoich przedstawicieli we władzach lokalnych. Dyktator szukał w nich poparci dla antykurdyjskiej polityki wewnętrznej. Boże Narodzenie było świętem państwowym, a budowa kościołów była całkowicie legalna. Nawet część z nich została ufundowana przez samego Saddama. Nie był to jednak gest bezinteresowny. Po nieudanej próbie przeciągnięcia Asyryjczyków na swoją stronę starał się on umniejszyć tożsamość narodową Asyryjczyków na korzyść tożsamości religijnej.

Kim więc są ci Asyryjczycy?

W całym tekście mieszam pojęcia Asyryjczyków i chrześcijan stosując je, jakby były synonimem. Byłoby to jednak zbytnim uproszczeniem, więc postaram się wyjaśnić podobieństwa i różnice. Asyryjczycy, jak wspominałem na początku, wywodzą się ze starożytnego ludu, który stworzył imperium na długo przed Chrystusem. Po przyjęciu chrześcijaństwa nie było już państwa asyryjskiego, ale naród pozostał. Dziś wiara jest podstawą ich tożsamości, ale oprócz niej są jeszcze takie wartości, jak język, tradycja, kultura, czy nawet stroje. W tym punkcie warto odnotować, że Asyryjczycy posługują się językiem nowoaramejskim, a więc współczesną wersją języka, którym posługiwał się Jezus Chrystus.

Można by powiedzieć, że wszyscy Asyryjczycy to chrześcijanie, ale nie wszyscy chrześcijanie to Asyryjczycy i byłoby to bliskie prawdy. Muzułmanie w Iraku, którzy nie mają arabskiego pochodzenia to w większości Asyryjczycy, którzy w VII wieku n.e. przeszli na islam. Sami nie nazywają się już Asyryjczykami, co pokazuje, że religia chrześcijańska i narodowość Asyryjska idą od wieków w parze. Muszę tu jeszcze dodać, że pod pojęciem chrześcijaństwa w Iraku kryje się kilka wyznań. Są katolicy, protestanci, ale przede wszystkim wyznawcy tzw. kościołów wschodnich, tj. kościoła chaldejskiego, kościoła katolickiego obrządku syryjskiego, czy też kościołów prawosławnych. Sami chrześcijanie w Iraku stronią jednak od podziałów. Są w tak ogromnej mniejszości względem muzułmanów, że sami określają się po prostu, jako chrześcijanie. Nie ma dla nich znaczenia wyznanie, bo pozostało ich w sumie mniej niż 300 000.

XXI wiek

Po dwutysięcznym roku fala prześladowań gwałtownie się nasiliła. Po inwazji wojsk amerykańskich w 2003 roku miał zapanować spokój. Stało się dokładnie odwrotnie. Powstały liczne bojówki sunnickie i szyickie, które walczyły z okupantem, ale również między sobą. To właśnie wtedy powstały organizacje, dające początek ISIS. Chrześcijanie znaleźli się w centrum tych wydarzeń. Doszło m.in. do zorganizowanego ataku na 5 kościołów w Bagdadzie i 1 w Mosulu w 2004 roku, zamachu na katedrę w Bagdadzie w 2010, dwóch zamachów bombowych w Boże Narodzenie w 2013 oraz masowej ucieczki ponad 20 000 chrześcijan z Mosulu na przełomie 2008 i 2009 roku. Apogeum prześladowań przypadło na czerwiec i lipiec 2014 roku, kiedy tzw. Państwo Islamskie najechało miasta w Równinie Niniwy. Szacuje się, że ponad 70 000 ludzi opuściło swoje domy, a miasta zostały obrócone w ruinę.

W latach 90-tych Irak zamieszkiwało 1,2 mln chrześcijan. Przed inwazją USA było ich już 1,5 mln, co pokazuję wyraźną tendencję wzrostową. Dziś mówimy o 250 000 – 300 000 tysięcy chrześcijan, co oznacza spadek o ponad 80% w ciągu zaledwie kilkunastu lat. Zamachy terrorystyczne, masowe mordy i prześladowania doprowadziły do ogromnej emigracji do krajów Europy, Stanów Zjednoczonych, Australii, czy Kanady.
Praktycznie nie ma osoby, która nie miałaby rodziny w innym kraju. Prędzej, czy później u każdego pojawia się myśl o wyjeździe. Wywieranie ciągłej presji doprowadza wiele osób do strachu i obawy przed przyszłością. Co więc możemy zrobić? Na pewne sprawy nie mamy wpływu. Nie jesteśmy w stanie ich ochronić przed zagrożeniem, w postaci aktów terroru. Te dzieją się nadal i choć rzadko o nich słyszymy, to stanowią realne niebezpieczeństwo. Możemy za to pomóc im w poprawie sytuacji ekonomicznej.

Sklep, warsztat, czy mały zakład, których w sumie otworzyliśmy już prawie sześćdziesiąt, to źródło utrzymania dla jednej rodziny. Ta rodzina to czasem 8-10 osób, które otrzymują szansę na usamodzielnienie. W każdym z tych przypadków osoby te postanowiły zostać i żyć dalej na ziemi swoich przodków. Jeśli takich zakładów powstanie więcej to jest szansa, że sytuację da się jeszcze uratować.

Wesprzyj odtwarzanie miejsc pracy dla chrześcijan w Iraku

Projekt Dobra Praca – Odbudowujemy miejsca pracy zniszczone przez terrorystów.

Zobacz również

Z WODY W PIACH odc. 11 - Asyryjczycy, Aramejczycy, Chrześcijanie

Chrześcijanie są obecni na Bliskim Wschodzie od samego początku. Od 2003 roku ich liczba spadła z 1,5 mln do 250 tyś. To depopulacja wynosząca ponad 80%. Bartosz Rutkowski w najnowszym odcinku, opowiada o losie chrześcijan oraz ich potrzebach.

Pin It on Pinterest

Share This

Udostępnij

Podziel się tym z przyjaciółmi!