Ile lat dzieli dziś od jutra?

10 grudnia 2019 | Orla Straż w Iraku

Pozwoliłem sobie na taki, trochę liryczny, tytuł tego artykułu. Nie będzie to jednak opowiadanie, ale prawdziwe historie żywych ludzi.

Zacznę od celów naszego ostatniego w tym roku przyjazdu do Iraku. Pierwszym z nich, który już w większości, udało się zrealizować, były rozmowy z rodzinami, które otrzymały od nas zwierzęta hodowlane. Jest to element potrzebny do rozliczenia projektu, na który dostaliśmy dofinansowanie z KPRM. Oczywiście sami również chcieliśmy poznać opinie rodzin, które wsparliśmy w takiej formie, więc udało się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

Przyjechałem tutaj sam. Bartek oraz Andrzej (Od kilku miesięcy członek Rady Fundacji oraz człowiek, który bardzo przyczynił się do uzyskania przez nas dotacji na 4 projekty realizowane w tym roku) dojechali w niedzielę. W sumie w czasie ośmiu wyjazdów i po sześciu miesiącach, które tutaj spędziłem mam w Iraku wielu przyjaciół. Mogę śmiało powiedzieć, że czuję się, prawie jak w domu. Z ich pomocą mogłem skupić się na zadaniu.

Trudne rozmowy.

Wydawać by się mogło, że takie rozmowy to nic wielkiego. Odwiedzasz przecież rodzinę, której chwilę wcześniej dostarczyłeś realną pomoc. Powinno pójść gładko i przy szklaneczce „czaju” (czyli herbaty, jak mówi się w miejscowym języku), powinieneś zebrać dane. Nic bardziej mylnego. Do każdej rozmowy trzeba było podejść bardzo delikatnie. Nie chciałem przywoływać bolesnych wspomnień. Wielu z tych ludzi przeszło przez piekło na ziemi. Niewola, tortury, głód, przemoc towarzyszyły im w rękach terrorystów na co dzień. Zamiast zdystansowanego, wręcz biurokratycznego podejścia, wolę bardziej empatyczne, po prostu ludzkie. Staram się uśmiechać, a towarzyszącego mi Shamo, który jest jednocześnie moim tłumaczem, proszę o zagadywanie rodzin. Najgorsza jest niezręczna cisza, w momencie, kiedy robię zapiski. Na szczęście ma on ten dar, że zawsze potrafi znaleźć odpowiedni żart w każdej sytuacji.

Dzięki takiemu podejściu udało mi się usłyszeć wiele historii, choć już dawno powiedziałem sobie, że nie to jest moim celem. Ludzki dramat, łzy i cierpienie są najbardziej medialne. Pewnie, gdybyśmy stosowali takie metody, zbieralibyśmy więcej środków na pomoc. Nie można jednak sprzedawać czyjejś godności, nawet w słusznym celu. Zamiast tego wolę im po prostu wierzyć, że przeżyli dramat. Jeśli widzę na ich twarzach ból to resztę historii, umiem sobie [niestety] dopowiedzieć. Z wszystkich przeprowadzonych w ciągu tych kilku dni rozmów, mógłbym stworzyć jeden szablon odpowiedzi, które pojawiały się przy prawie każdej konwersacji.

Chcielibyśmy wrócić do Sindżaru, ale dopiero, jak będzie tam bezpiecznie. Nasz dom został zniszczony przez ISIS. Nie chcemy, aby nasze dzieci dorastały w obozie dla przesiedleńców, ale boimy się również powrotu. Teraz nie myślimy o tym, co będzie. Trudno nam myśleć o przyszłości.

To oczywiście tylko część dotycząca chęci powrotu w rodzinne strony i rozpoczęcia nowego życia. Na przeciwległym krańcu są rodziny, którym budujemy domy oraz dostarczamy zwierzęta w Sindżarze. Oni mimo obaw wrócili. Jest więc nadzieja, choć do sukcesu jeszcze długa droga.

Kolejnym tematem była ocena projektu, który został bardzo dobrze odebrany. Każda z rodzin podkreśla, że to jedyna realna pomoc, jaką otrzymali. W większości dostrzegają również aspekt psychologiczny projektu. Opieka nad zwierzętami pozwala im na chwilę zapomnieć o sytuacji, w której się znaleźli. Mają teraz codzienne obowiązki i własność, która ma jakąś wartość.

Kolejne zadania.

Teraz gdy na miejscu są Bartek i Andrzej, będę mógł skupić się na dokumentowaniu naszego pobytu. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić trochę zdjęć i filmów, które będziecie mogli obejrzeć po naszym powrocie. Chcemy, żebyście lepiej zrozumieli powody, dla których zdecydowaliśmy się robić to, co robimy. W najbliższych dniach odwiedzimy ośrodek edukacyjny Ourbridge, na który również otrzymaliśmy dotację. Niestety skończy się ona wraz z końcem roku. Nie mamy jednak zamiaru przestać go wspierać. Wznowiliśmy więc zbiórkę na portalu Siepomaga.pl, gdzie możecie pomóc nam w dalszej walce o przyszłość, uczących się w nim dzieci.

Ośrodek edukacyjny dla wdów i sierot w Khanke

Prawie 400 dzieci i kobiet uczęszcza na zajęcia, na których uczy się przedmiotów szkolnych oraz odbywa sesje terapeutyczne. Organizowane są regularne lekcje m. in. języka angielskiego, matematyki, biologii czy chemii, a także zajęcia sportowe oraz gry i zabawy.

Ile lat dzieli dziś od jutra?

Na koniec należy Wam się wyjaśnienie tytułu tego artykułu. Jak wspomniałem wyżej, ludzie, którym przyszło mieszkać w obozach dla przesiedleńców, nie liczą dni. Mówią, że nie widzą swojej przyszłości, więc każdy poniedziałek, wtorek, czy środa to tylko zmieniające się pory dnia. Nie czekają na weekend, wypłatę, urlop czy święta. W oddali jest tylko wyczekiwanie pokoju i bezpieczeństwa. Nie ma jednak konkretnej daty, nikt nie chce im zapowiedzieć tego wyjątkowego dnia. W obozach mieszkają już ponad 5 lat. Zdążyli stracić złudzenia, a każdy dzień może trwać i rok. To nie ma znaczenia, kiedy nie widać celu. Dla instytucji związanych z pomocą humanitarną liczą się tylko liczby oraz wykresy. Dość powiedzieć, że wykładnikiem poziomu życia w takich miejscach według nich jest dostęp mieszkańców do wody i jedzenia… nawet po 5 latach.

Pin It on Pinterest

Share This

Udostępnij

Podziel się tym z przyjaciółmi!