Ośrodek dla dzieci i wdów w Khanke – oaza na środku pustyni

11 sierpnia 2018 | Edukacja, Wyróżnione

Od początku powstania Ośrodka dla dzieci i wdów OurBridge w Khanke, staramy się go regularnie wspierać.

Jeszcze podczas budowy pomogliśmy podłączyć wodę i prąd do budynku, a później współfinansowaliśmy zakup autobusu szkolnego oraz rozpoczęcie kursów szwalniczych dla kobiet, które były w rękach ISIS. Obecnie wspieramy Ośrodek comiesięczną dotacją w kwocie 2500 Euro (około 11 500 zł), która ma służyć zabezpieczeniu bieżących potrzeb takich, jak zakup paliwa do autobusu oraz generatora, czy podstawowych materiałów szkolnych.

Od samego początku wiedziałem, że warto inwestować w tę placówkę, a kolejne wizyty tylko utrwalały mnie w tym przekonaniu. Przecież edukacja jest jedną z najważniejszych dziedzin, która definiuje szansę na prawidłowy rozwój przyszłych pokoleń. Tym bardziej że większość podopiecznych Ośrodka, miała bardzo długą przerwę w nauce, trwającą nie raz nawet 3 lata.

Ośrodek edukacyjny OurBridge – Bezpieczna przystań dla kobiet i dzieci

Dzieci, które uczęszczają na zajęcia do Ośrodka Edukacyjnego OurBridge to głównie sieroty i półsieroty oraz kobiety, które były przetrzymywane w niewoli przez tzw. Państwo Islamskie. Wiele z nich spędziło w rękach ISIS od kilku miesięcy do nawet 3 lat. Terroryści zabronili im jakiejkolwiek nauki, oprócz studiowania Koranu. Spora część podopiecznych Ośrodka, w momencie ucieczki lub wyzwolenia, nie potrafiła w ogóle czytać i pisać. Braki te można jednak nadrobić, choć jest to bardzo czasochłonny proces, który wymaga ogromnej cierpliwości. Kolejną kwestią jest trauma, którą przeżyły kobiety i dzieci w niewoli. Terapie zajęciowe prowadzone w OurBridge, służą wyrwaniu ich z sideł dramatycznej przeszłości.

O tym, jak wyglądają zajęcia, i co Ośrodek OurBridge oferuje swoim podopiecznym, dowiecie się właśnie z tego tekstu. Zapraszam Was na małą wycieczkę po „oazie”, w której kobiety i dzieci powoli wracają do normalności.

Z upału, jaki panuje na zewnątrz, wchodzimy do przyjemnie chłodnego budynku. Wewnątrz jest bardzo kolorowo. Na ścianach wzdłuż szerokiego korytarza wiszą obrazki. W pierwszej sali, do której zajrzymy, odbywa się kurs ABC, czyli nauka czytania i pisania. Tutaj przychodzą najmłodsi oraz te kobiety, które nigdy nie chodziły do szkoły, aby uczyć się gramatyki od podstaw. Na zajęciach chętnie pojawiają się również nastolatkowie, którzy z powodu wojny, mają spore zaległości w nauce. Bez elementarnej wiedzy nie mają szans na poprawę swojej sytuacji. Wielu młodych ludzi marzy, aby w przyszłości pójść na studia i zdobyć wartościowy zawód. Sale wyglądają identycznie jak te, znane z Polskich szkół. Jedyna różnica to poziom nauczania, który nie jest dostosowany do wieku uczniów, ale do ich umiejętności. Zdarza się, że dwa lub nawet trzy roczniki, uczą się w jednej klasie, ponieważ wychowankowie ośrodka, mieli różną przerwę w nauce.

Tuż obok jest sala, w której stoją maszyny do szycia, a w rogu ułożone są stosy nici oraz wszelkiej maści i koloru materiały. Na środku znajduje się wielki stół na około, którego siedzą kobiety, pochłonięte dzierganiem rozmaitych wzorów. To tu odbywają się kursy krawiectwa. Panie nawet nie zauważają naszej obecności. W skupieniu i ciszy, przerywanej jedynie turkotaniem maszyny do szycia, tworzą swoje dzieła. Co jakiś czas pochylają się w kierunku siedzącej obok sąsiadki, aby zamienić kilka zdań, ale robią to szeptem, aby nie przeszkadzać innym. Najważniejszym celem tego miejsca jest nawiązywanie kontaktów społecznych przez kobiety, którym udało się przetrwać niewolę ISIS oraz zapewnienie im regularnego zajęcia. Oprócz tego mogą oczywiście sprzedawać swoje dzieła i w ten sposób zarobić, choć niewielką sumę pieniędzy, na swoje utrzymanie.

Chodźmy nieco dalej, aby obejrzeć salę matematyczną. Dzieci poprzez gry i zabawy uczą się ułamków i cyferek, aby w przyszłości móc liczyć nie tylko na siebie. Podobno najstarsze spisane źródła matematyczne pochodzą z czasów Sumerów. Nie dziwi więc fakt, że uczniowie błyskawicznie uczą się rozwiązywania, co raz to bardziej skomplikowanych wzorów. Prawdziwi naukowcy potrzebują ciszy. Pójdźmy dalej, aby dać małym geniuszom, trochę spokoju. Na końcu korytarza jest niewielki warsztat. Głównie dla chłopców, którzy uczą się, jak naprawiać rowery. Dla zainteresowanych stolarką jest też szansa na wykazanie się umiejętnościami w wykonywaniu prostych mebli. Teraz jest tu pusto, bo warsztaty rozpoczynają się w późniejszych godzinach.

Przejdźmy na drugą stronę szerokiego korytarza. Tu odbywają się zajęcia plastyczne. Już wiemy, skąd pochodzą obrazki zdobiące wnętrze Ośrodka. Lekcje plastyki dedykowane są głównie najmłodszym, którzy uczą się prac manualnych, rysowania oraz wycinania. To również świetna metoda uzewnętrzniania swoich emocji oraz myśli, które czasem trudno im wyrazić słowami. Patrząc na poziom niektórych prac, widać, że są tu bardzo utalentowane jednostki. Ich dzieła reprezentują różne style. Są wesołe i kolorowe pejzaże rodem z baśni, ale też mroczne wizualizacje ich tragicznych wspomnień.

Właśnie rozbrzmiewa dzwonek na przerwę, więc wyjdziemy na zewnątrz, aby podpatrzeć, co dzieci robią w trakcie tych kilku minut odpoczynku od zajęć. Znów jest gorąco, ale chyba tylko nam doskwiera pot spływający po czole. Część dzieci biegnie poskakać na trampolinie lub pobujać się na huśtawce. Inne siadają z zeszytami na ławeczce postawionej w cieniu, przy chłodnej ścianie. Grupka chłopców i dziewczynek biegnie po piłkę i pod czujnym okiem opiekuna zaczyna grać w grę, której zasad do końca nie udało nam się zrozumieć. Coś na kształt znanej nam gry w „zbijaka”. Pora zrobić kilka zdjęć, bo wrażenia są niesamowite.

Po kolejnym dzwonku wracamy do budynku, przypatrywać się lekcjom medytacji. Są to zajęcia z elementami jogi, służące uspokojeniu wewnętrznych emocji. Pamiętajmy, co przeszły te dzieci. Każda forma wyciszenia jest im bardzo potrzebna. Jest jeszcze sala, gdzie odbywają się sesje z psychologiem, ale to miejsce zostawiamy w spokoju. Odbywają się tutaj bardzo osobiste rozmowy, a my nie chcemy zaburzać tak ważnego elementu terapii. Zamiast tego przejdziemy się do pokoju nauczycielskiego, aby porozmawiać z opiekunami i wychowawcami. To oni stworzyli tę oazę ciepła i troski, którą właśnie odwiedzamy. Dbają o każdy detal. Mają starannie rozpisane wszelkie elementy, które tworzą spójny program nauczania i terapii. Uśmiechają się, bo wiedzą, że ich praca przynosi rezultaty. Przyglądamy się uważnie planowi zajęć, który jest skrupulatnie przygotowany dla każdej grupy uczniów. W tym samym czasie kolejny dzwonek zwiastuje koniec zajęć. Uczniowie ustawiają się w rzędzie i równym krokiem zmierzają do autobusu, który zawiezie ich do domów.

To chyba jedna ze smutniejszych chwil biorąc pod uwagę fakt, że ich dom znajduje się w tym szarym, ponurym obozowisku, nieopodal „oazy” na środku pustyni. Na szczęście ośrodek funkcjonuje codziennie, przez cały rok, a my dołożymy wszelkich starań, aby go wspierać i dalej rozwijać. Tych kilka godzin spędzonych w innym świecie, pozwala im zapomnieć o zmartwieniach. Buduje poczucie godności, które przepadło w rękach terrorystów.

Zobacz również:

Orla Straż wspiera budowę świetlicy dla kobiet wyzwolonych z niewoli ISIS.

Życie w obozach dla przesiedleńców i na terenach wokół – bo nie każdemu udało się znaleźć w nich miejsce – to zmaganie z codziennością pozbawioną jutra. Możemy jednak zrobić bardzo wiele aby spróbować tę ciężką rzeczywistość nieco rozjaśnić.

Orla Straż współfinansowała zakup autobusu szkolnego dla dzieci w Khanke

Dla setek dzieci ośrodek edukacyjny w Khanke jest miejscem, gdzie codziennie uczą się i bawią. Część mieszka tu na stałe, wiele dociera z pobliskiego obozu dla przesiedleńców.

Warto im pomagać – Podsumowanie wyjazdu do Iraku

Plan podróży zakładał cztery większe przystanki. W Khanke, w którym mieliśmy sprawdzić sytuację jazydzkich przesiedleńców, w Teleskuff – chrześcijańskim miasteczku przy granicy Iraku i Kurdystanu oraz Duhok i Erbilu.

„Dziękujemy Orlej Straży, dziękujemy Polakom” – raport z wyjazdu do Iraku

Cytowane w temacie tego posta słowa słyszeliśmy wczoraj i dzisiaj dziesiątki razy. Nie po wdzięczność jednak tu przyjechaliśmy.

Pin It on Pinterest

Share This

Udostępnij

Podziel się tym z przyjaciółmi!