Pierwsza przychodnia otrzymała sprzęt medyczny z Polski

19 kwietnia 2019 | Pomoc medyczna, Wyróżnione

Na początku maja rozpoczęliśmy dystrybucję sprzętu medycznego dla przychodni w miastach Równiny Niniwy.

Jest to wspólna akcja Orlej Straży, Departamentu Pomocy Humanitarnej oraz lokalnej organizacji Gilgamesh Organization For Development and Relief.

Terroryści z ISIS zniszczyli nie tylko same budynki, ale również sprzęt oraz wyposażenie szpitali i ośrodków zdrowia.

Do dziś pamiętam swój pierwszy pobyt w Iraku, jako wolontariusz Orlej Straż. Jednym z wielu obrazów, które utkwiły mi w pamięci, jest widok zrujnowanej przychodni w Teleskoff. Znam to miasto z wcześniejszego wyjazdu, kiedy było jeszcze bazą wojsk koalicji szykującej się do ofensywy na Mosul.

Ilustracje dla dzieci na ścianie jednej ze szkół, ostrzegające przed improwizowanymi ładunkami wybuchowymi.

Minęło od niej raptem kilka miesięcy, a pierwsi mieszkańcy wrócili do domów. Pionierzy, którzy za wszelką cenę pragnęli znów ujrzeć swoje (często zniszczone) domy, nielicznie zjawiali się na checkpoincie wiodącym do miasta. Od tygodni pociski moździerzowe ani rakiety nie spadały już na miasto. Wszędzie było jednak widać ostrzelane ściany i ruiny budynków.
Mieszkańcy uprzątnęli ulice, lecz wciąż w wielu miejscach widać było ślady działań ISIS. Niewielka przychodnia z zaledwie kilkoma gabinetami była jednym z nich. Została kompletnie zdewastowana przez Daesh. Całe wyposażenie, począwszy od biurek, szafki na leki, czy krzeseł w poczekalni zostało spalone lub roztrzaskane. Spod okopconych ścian wyłaniały się tablice z instrukcją udzielania pierwszej pomocy oraz fragmenty liter z plansz do badania wzroku. Takie zniszczenia, a przecież Teleskoff było pod okupacją ISIS jedynie kilka dni.

Do dziś wiele się nie zmieniło. Może z tym wyjątkiem, że w Teleskoff, Bashice, Karakosz i innych miastach zaczęły funkcjonować szpitale, apteki i przychodnie. Wróciło więcej niż 50% mieszkańców, a na ulicach panuje względny spokój.

Tylko zniszczone budynki przypominają o wydarzeniach, jakie miały miejsce na tej ziemi. Dopiero gdy rozmawiasz z ludźmi, odkrywasz, że nic tu nie jest takie samo, jak było przed 2014 rokiem. Im dalej od centrum miast, tym ilość problemów jego mieszkańców wzrasta. W każdej dziedzinie życia jest coś do zrobienia. Największą bolączką małych przychodni są braki w wyposażeniu. O ile w dużych szpitalach sytuacja nie jest najgorsza, to już małe ośrodki, oddalone od centrum zmagają się z ogromnymi trudnościami.

Dzięki Departamentowi Pomocy Humanitarnej z Panią minister Beatą Kempą na czele udało nam się uzyskać z Agencji Rezerw Materiałowych sprzęt i wyposażenie dla tych małych, lokalnych przychodni w Karakosz, Bashice i Bartelli.

Wśród darów znalazły się łóżka, koce, fartuchy, narzędzia chirurgiczne i inne, podstawowe rzeczy, które w swoim gabinecie powinien mieć każdy lekarz. To nie jest specjalistyczny sprzęt. To podstawy, bez których te ośrodki nie mogą funkcjonować. (więcej zdjęć znajdziecie na naszym facebooku)

Dystrybucją sprzętu do przychodni zajmuje się lokalna organizacja Gilgamesh Organization, z którą współpracujemy już prawie dwa lata. My sfinansowaliśmy transport z lotniska, wynajęcie magazynu i koszty dystrybucji do poszczególnych placówek. Pierwsza wsparcie otrzymała klinika w Bashice. Jeszcze w tym tygodniu sprzęt powędruje do kolejnych.

Dystrybucją sprzętu do przychodni zajmuje się lokalna organizacja Gilgamesh Organization, z którą współpracujemy już prawie dwa lata. My sfinansowaliśmy transport z lotniska, wynajęcie magazynu i koszty dystrybucji do poszczególnych placówek. Pierwsza wsparcie otrzymała klinika w Bashice. Jeszcze w tym tygodniu sprzęt powędruje do kolejnych.

W maju udało nam się również otworzyć kilka kolejnych miejsc pracy.

Dla 27-letniego Nooha otworzyliśmy salon fryzjerski w Bashice.

Będzie to podstawa do utrzymania trzyosobowej rodziny, która po ucieczce z miasta w 2014 roku zamieszkała w salce kościoła w miejscowości Sarsank, niedaleko granicy z Turcją. Wrócili dwa lata temu, ale dopiero teraz będą w stanie w pełni się usamodzielnić.

Dla Sabri, która wraz z mężem oraz czwórką dzieci prawie rok była w niewoli ISIS kupiliśmy maszyny do szycia, oraz materiały, żeby mogła otworzyć warsztat krawiecki specjalizujący się w szyciu sukni.

Wykonaliśmy również remont pomieszczenia, w którym będzie mogła pracować w komfortowych warunkach. Nie chcę przytaczać szczegółów tego, co przeszła. Jeśli ktoś z Was chce wiedzieć, jak wyglądało życie kobiet w rękach ISIS polecam książkę pt. „Pszczelarz z Sindżaru”. Ostrzegam tylko, że nie jest to łatwa lektura.

W trakcie otwierania jest również warsztat spawalniczy, który dla Mohameda i jego rodziny będzie stanowił źródło utrzymania.

Mężczyzna w przeszłości zajmował się montowaniem bram i innych stalowych konstrukcji. Terroryści zniszczyli jego dom oraz warsztat. Próbował sam go odbudować, ale realia przerosły jego możliwości. Tu na horyzoncie pojawiła się nieoczekiwana pomoc. Pracownicy firmy PG – Projekt, którzy zebrali 7500 złotych i wsparli odbudowę warsztatu. Prace trwają i mam nadzieję, już niedługo nastąpi jego otwarcie.

Tekst: Dawid Czyż

Odbudowa miejsc pracy, czyli projekt „Great Job – Dobra Praca”

O projekcie „Dobra Praca” pisałem wiele razy. Chciałbym, jednak zebrać to teraz w jedną całość, żeby obszerniej wyjaśnić, jak ten pomysł działa w praktyce i komu służy.

Wyprawa wolontariuszy Orlej Straży do Północnego Iraku

W sobotę 18 marca 2017 r. nasi wolontariusze Agata i Dawid dotarli do Irackiego Kurdystanu.

Pin It on Pinterest

Share This

Udostępnij

Podziel się tym z przyjaciółmi!